Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomadka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomadka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 marca 2013

Golden Rose- Classics Perfect Lasting- Nr. 143

Jakiś czas temu nie potrafiłam obejść się bez błyszczyka. Miałam ich tysiące, od ich kupowania byłam uzależniona tak jak i od używania. Od całej gamy kolorów do całej gamy zapachów... Z wiekiem pasja przerzuciła się na... pomadki :) Może nie w aż takim stopniu, ale uwielbiam kolory na swoich ustach. Nie lubię już jak mi się błyszczy, uwielbiam za to matowy kolor.





Jedną z ulubionych, moim codzienniakiem jest pomadka od Golden Rose- Classics Perfect Lasting. Uuuuwielbiam, co prawda czasem podkreśla suche skórki, ale to pewnie dlatego że mam problem z suchymi ustami. Jak przed nałożeniem pomadki użyję czegoś ochronnego (np moją ulubioną ostatnio Tisankę), to jest OK. Pomadka naprawdę dłuuugo się trzyma, ja zazwyczaj nakładam kilka warstw jedna po 2giej, po odtłuszczeniu ust chusteczką. To jest to co najbardziej lubię w pomadkach, że nie 'zjadają się' tak szybko jak błyszczyki. Te które nie mają aż tak suchych ust nie powinny mieć z nią problemu, bo pomadka sama w sobie jest dość tłusta.
Minusem jest zapach. Typowy jak dla szminki, dość nieprzyjemny, chemiczny co jednak nie przeszkadza w jej używaniu bo nie jest bardzo nachalny ani męczący. Ja nie zwracam na niego uwagi.
Bardzo ciężko mi było oddać jej prawdziwy kolor na zdjęciach. Ale przedstawiam Wam tego efekty :)
W sklepie GR dałam za nią 6,90 zł, i jest to naprawdę dobra inwestycja :) Mam jeszcze ciemny, ostry róż, który pokażę wam innym razem :)

Z lampą. Tutaj (jak i na następnym zdjęciu) pomadka wygląda troszkę za bardzo różowo.



To zdjęcie jest troszkę niewyraźne (bez lampy), za co przepraszam ale chyba najbardziej oddaje kolor.


Pozdrawiam! :)

czwartek, 14 marca 2013

Recenzja: TISANE - Balsam do ust

Wcześniej przechodziłam obok tego małego pudełeczka w drogeriach, i mimo że kusiło tyloma pozytywnymi recenzjami, to jednak wygrywało sumienie i wewnętrzny głos że mam już za dużo balsamów/pomadek ochronnych, a kolejny  w torebce jest zbyteczny... A jednak! Jest bardziej NIEZASTĄPIONY!

Przyszła więc pora na zrecenzowanie cudeńka do ust od TISANE, który ostatnio zawładnął moim sercem :)

Składniki aktywne:
  • ekstrakty ziołowe
  • miód
  • witamina E
  • olej z oliwek
  • olej rycynowy
  • wosk pszczeli
Opis producenta:
Balsam wygładza, nawilża, odżywia szorstkie, spierzchnięte usta. Regeneruje naskórek ust uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki. Chroni usta przed niekorzystnym wpływem mrozu, wiatru, deszczu, słońca.

Moja ocena:

Opakowanie-balsam jest zamknięty w malutkim słoiczku, które na pewno jest wytrzymałe bo mimo krótkiego czasu przebywania w moich rękach już kilka razy lądował na ziemi (z różnych wysokości), i mimo to nie ma żadnego pęknięcia ani uszkodzenia.

Zapach-na początku troszkę zniechęcający, specyficzny... Ale po pewnym czasie można się do niego przyzwyczaić, przypomina mi trochę zapach chałwy... :)

Smak-chemiczny, jak dla mnie dość nieprzyjemny, chyba jedyny minus balsamu.

Konsystencja-zbita, tłusta, ale łatwo wydobyć go ze słoiczka, jak nie opuszkiem palca to paznokciem. Słoik to nie jest moja ulubiona forma kosmetyków do ust, ale jestem w stanie to przeżyć. Dla tych, którzy tego nie potrafią możecie kupić TISANE w formie klasycznej pomadki :)

Działanie -CUDO! Kocham, od 1szego kontaktu z moimi wysuszonymi mrozem ustami. Świetnie zmiękcza wargi, odżywia, przez co nie wracają szybko do poprzedniego stanu (chociaż to nie ważne, ja i tak nie mogę się powstrzymać przed malowaniem się co chwilę). Uratował moje usta, z którymi przez dłuższy czas nie potrafiłam dojść do ładu.

Wygląd- bezbarwny, delikatnie błyszczy, jak klasyczna pomadka ochronna. Bez problemu można na niego nałożyć pomadkę w jakimś kolorze ;)

Cena: 12,49 zł ( w SP)
Masa netto: 4,7g
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...